rss
email
twitter
facebook

wtorek, 8 stycznia 2008

Post od G.P.O. Film Unit



Dla was kino - to widowisko.
Dla mnie - prawie światopogląd.
Kino - przewodnik ruchu.
Kino - odnowiciel literatur.
Kino - burzyciel estetyki.
Kino - nieustraszoność.
Kino - sportowiec.
Kino - siewca idei.

W. Majakowski

poniedziałek, 7 stycznia 2008

I`m not doing well

Chociaż dostałem na serwerze parę mega strumienia Auto Da Fe, wcale nie czuję, że to już. "I`m not doing well" brzmi tak cicho jak śnieg. Staje mi w gardle i przeziębia. Rośnie we łbie gorączka. Idę na przemiał razem ze wszystkimi zapuszczonymi kawałkami koziego sera. Na przemian jest słono i gorzko. Niby głodnie, a nie, wcale nie chce się jeść.

Pleśnieją mi stopy, już nie mogę mówić. Rozsypałem się na drobiazgi i znam to uczucie aż za bardzo. To trudne puzzle, mimo że obrazek na opakowaniu taki wyraźny. Kawałków niewiele, lecz działają niczym plus z plusem. At all.

piątek, 21 grudnia 2007

Milanówek w zimie

Kolejny dziś dzień. Dziennie dwa, trzy posty i około 15. cefałek. Wypuszczając to wszystko, jakbym dokładał swoje do wielkiego orbitalnego wysypiska. Krążą te ludzkie życiorysy w jakiejś niewidzialnej próżni. Krojone na ćwiartki, siekane w żulietki, plastrowane, wyciskane do ostatniej kropli ludzkie nadzieje.

środa, 19 grudnia 2007

Ścieżka

W symbolice przepaści (choć nie wiem czy taka istnieje) jest coś poruszającego. Z lewej, na prawą popatrzeć można przechodząc po ciemnej wyrwie, innego sposobu nie ma. Strach nie pozwala zamknąć oczu i każdy z nas, kogo spotkały problemy nie do przejścia, wspomina ten zimny wiatr od dołu.

Więc i ja się zatrzymałem. Myślę teraz jak zawiązać się w ratowniczym stylu i zejść mimo tego, co łzawi mi oczy. Innej drogi nie ma, da się jedynie środkiem...

wtorek, 18 grudnia 2007

Podcięty

Chociaż mam straszny bauagan pomiędzy poduszkami, dają mi wgnieść się i czuć na miejscu niemal przez pół mojego życia. Deszcze, przepaście, fusy które nie chcą opaść z wierzchu kawy, zbierane do miseczki po jogurcie truskawkowym Bakoma. Dwa dni temu dowiedziałem się, że też ciężko będzie mi osiąść.

I tylko myślę znów, kto udzieli mi swojego czasu aby przewieźć moją połowę życia w miejsce nowe, obce, za drogie...

czwartek, 29 listopada 2007

Wypadl mi alt

Nie wiem dlaczego, lecz na klawiaturze z szybkim mostkiem wyparowaly mi polskie kreskowane esy, u zamkniete i masa zanikajacych i tak nosowek. Nie wiem jak poradzic sobie z ta epidemia, ktora szczesliwie nie da sie zarazic przez dotyk. Chociaz ludziom wszystko to tez zanika.

Wzajemnie wciskaja sobie nieznane skroty na glupote. Potem, jezeli czegos nie przeczytasz, nie da sie wrocic...

poniedziałek, 26 listopada 2007

Niebieskie wogi...





czwartek, 22 listopada 2007

To wszystko jest drugorzędne

To wszystko tamto, w tym nie pamiętam, czym jest tamtego cień. W poczwarce tego, o tamtym nie mówiąc nawet, bo nie warto?

Trzy rzędy tamtych wspomnień, cztery tych dwóch najazdów na mieszki włosowe. Od tego, do tamtego oddechu, trzymają się niesiwie, rosną długie i tam ciągną, gdzie tutejszy się snuje dym. I duszno tu, i tak bardzo chciałoby się tam zmierzyć, na ile wierzyć w tamtą wolność.

Nasłuchuję tu, co tam słychać jak na dłoni.

wtorek, 20 listopada 2007

Na prędce, u ostrza rozumu

Kiedy on robi zdjęcie nadziurkowanego przedramienia i z nutą nostalgicznych ujarzmień kreuje siebie jako dekadenta, ja dostaję gorączki i coś mi tam paruje u góry. Proszę Cię, najdroższy mój islandzki kolego - szkoda igrać ze śmiercią, nawet jeżeli w ten sposób żartem opisać próbujesz pobieranie krwi.

Dlatego nie zgrzytam zębami, żeby wam wszystkim pomóc.

środa, 7 listopada 2007

Szczęśliwie i wielce, to nie o nas...



Biegną drogi dwie
Zbyt prędko
by się spotkać
Zbyt kręte
Zanadto zasmucone
by skojarzyć

~Inka~

sobota, 3 listopada 2007

Yerba Mate Resurrection

czwartek, 1 listopada 2007

Na razie nie ma mowy o kontynuowaniu życia

Nikt niczego na siłę przedłużać nie będzie. Przynajmniej na najbliższy czas trzeba zaimpregnować trochę chuci w torebki foliowe, jedna daleko od drugiej. Trzy dni napięcia i rozwiązanie, problemu na szczęście, co nie dawał zmrużyć myśli.

Ludzie mówią, że w tym wieku ciężko dostać wrzodów. Mam już całą wrzodową grzybnię, która rozrasta się i nie chce przestać. Wilgotno tam ma i ciepło jak nigdzie indziej. To jakoś nie chce mi przejść...

wtorek, 30 października 2007

wiem, to nieprawda, że żyliśmy / Celan

Odkręciłem grzejniki

Dwadzieścia trzy żeberka. Mają dać mi ciepła, kiedy zawiedziesz i nie dosięgniesz do moich dalekich stóp.

Oczekuję już od tygodnia na Rosamonte Especial i Palo Santo, które cisną się w paczce zawiniętej pod stopami kolorowych domków. Czekam z Peszkiem, czekam z pokiełbasianą chęcią zaciągnięcia się przedramieniem filtra.

poniedziałek, 29 października 2007

Dewaluacja waleriany

Przychodzi do głowy coś więcej. Xanax, Depakina, a może liść zchrupiały jesiennością, którego smutek pochłonąć może wszystkie przedzimowe lęki. Słupek rtęci spada, rtęć rozbryzguje się na podłodze i ucieka we wszystkie strony kuleczkami.

Złapałem dwie, dwie wetknąłem w oczy. Teraz zawsze rano, patrząc w lustro, wiem jak ona jest już blisko.