rss
email
twitter
facebook

środa, 23 stycznia 2008

Nawet karciarz się zaćpał


Uwięzić się nie dać, czekając na srebrne kawałki przyklejone do obfitej kuli jest trudno. Na ścianach refleksy, zdies czarne ściany. Umiera on, znajduje go ktoś, gdzieś piszą, uchem znajdą, przelecą okiem i knuj tu teraz po co to wszystko.

Gdyby wszyscy wierzyli w moc, byłoby mocarnie.

Ale coraz łatwiej schodzą termometry, coraz częściej brakuje polopiryny. Przekaz się gubi, SETI śledzi doprowadzając do obłędu. Kalecy jesteśmy. "Dobry robaczek, dobry robaczek..."

środa, 16 stycznia 2008

No order

Analizując wszystko to, co powiedział do mnie ten człowiek z drugiego piętra (imienia nie znam), powinno być w porządku. Smutną miał twarz. Smutek wyciekał mu spod ledwo otwartych powiek. I co on sobie myśli? Że mu zaufam, uwierzę? Że wyjdę spod tej garstki zgniłych liści posypanych solą? Bujać to my panie!

Gdzie jest wzór na to żeby się układało? - Musisz zwolnić, gubisz to...

piątek, 11 stycznia 2008

Rytmy zwątpienia / Ego

Oczy smutne patrząc wnikliwie i dogłębnie tylko głębiej i głębiej i głębiej
choć chciałbym widzieć bez skazy krajobrazy, olbrzymie wodospady i lśniące obrazy
oj ups nie da rady za horyzontem dawno już jest słońce, niebo pochmurne
rozkładam sobie słowa różne, to milion myśli na sekundę aby tak dalej,
przetrwałem pierwszą rundę
choć czasem, ciosem płyną w moją garde rytmy zwątpienia uwierz naprawdę nie jesteś sam,
ja czasem także miewam chandrę, czy życie nasze takie jest, chyba nie całe,
są momenty gdy życie dudni karnawałem, są też dni w których wydaje się że go przespałem, ajj
a ja w mik robię unik bo widzę w tej ciemności niczym za sobą, używam tak zwanej magii słowa,
bo hip hop jest moją pasją mimo kontraktu który podpisałem z rap światem na co mi ??? to że kocham go,
że staram się iść przez życie z gracją kojarzą cię tylko z jednym
a mianowicie z kartką i głupią gadką, nie znając wcale prawdy o mojej osobie,
mącą ci tylko w głowie,
mącą ci tylko w głowie,
mącą ci tylko w głowie

Rytmy zwątpienia, często za zasłoną nocy, poranne łzy, ów dym porani cię w dzień, jedno jest pewne prawda czasem kole w oczy, wszystko co zaczyna się gdzieś musi miec kres [x2]

Ja pełen wigoru, ja wiecznie pełny poczucia humoru jak zaklęciem zaklęty,
ja zamknięty sam ze sobą jak w bańce mydlanej żeglując samotnie po bezkresie uczuć
zwanych rozterek oceanem, jak jachtem, a wiec niemożliwe stało sie faktem,
zatem nie uraczę was już popisem śpiewnym, mimo iż komunikuje sie pantomimą,
przy mnie najwybitniejszy mówca jest niemym, ja niczym Cyrano de Bergerac,
ja wolny niczym ptak szybując po błękitu, bezkresie wzdłuż, mijając i podziwiając pola pełne róż,
lecz owe zwątpione podcinają mi skrzydła ich funkcja już dawno mi zbrzydła,
rytmy zwątpione w nich beztalęcia głoszą i ponad wszystko wynoszą fałsz czy prawdę,
przez ich własna fantazję wyimaginowaną iż poległ wielki Cyrano to bzdura a ich twórczość to chałtura,
o zwątpienia znaczeniu oni niczym Fortuna, raz na dole raz na górze ja nie ufam chałturze,
i choćby się waliło i paliło i choć z piorunami burze,
ja i tak bądź co bądź dobrym słowem służę,
ja i tak dobrym słowem służę,
ja i tak dobrym słowem służę... koniec
Puść to teraz....

Rytmy zwątpienia, często za zasłoną nocy, poranne łzy, ów dym porani cię w dzień, jedno jest pewne prawda czasem kole w oczy, wszystko co zaczyna się gdzieś musi mieć kres [x2]

wtorek, 8 stycznia 2008

Post od G.P.O. Film Unit



Dla was kino - to widowisko.
Dla mnie - prawie światopogląd.
Kino - przewodnik ruchu.
Kino - odnowiciel literatur.
Kino - burzyciel estetyki.
Kino - nieustraszoność.
Kino - sportowiec.
Kino - siewca idei.

W. Majakowski

poniedziałek, 7 stycznia 2008

I`m not doing well

Chociaż dostałem na serwerze parę mega strumienia Auto Da Fe, wcale nie czuję, że to już. "I`m not doing well" brzmi tak cicho jak śnieg. Staje mi w gardle i przeziębia. Rośnie we łbie gorączka. Idę na przemiał razem ze wszystkimi zapuszczonymi kawałkami koziego sera. Na przemian jest słono i gorzko. Niby głodnie, a nie, wcale nie chce się jeść.

Pleśnieją mi stopy, już nie mogę mówić. Rozsypałem się na drobiazgi i znam to uczucie aż za bardzo. To trudne puzzle, mimo że obrazek na opakowaniu taki wyraźny. Kawałków niewiele, lecz działają niczym plus z plusem. At all.

piątek, 21 grudnia 2007

Milanówek w zimie

Kolejny dziś dzień. Dziennie dwa, trzy posty i około 15. cefałek. Wypuszczając to wszystko, jakbym dokładał swoje do wielkiego orbitalnego wysypiska. Krążą te ludzkie życiorysy w jakiejś niewidzialnej próżni. Krojone na ćwiartki, siekane w żulietki, plastrowane, wyciskane do ostatniej kropli ludzkie nadzieje.

środa, 19 grudnia 2007

Ścieżka

W symbolice przepaści (choć nie wiem czy taka istnieje) jest coś poruszającego. Z lewej, na prawą popatrzeć można przechodząc po ciemnej wyrwie, innego sposobu nie ma. Strach nie pozwala zamknąć oczu i każdy z nas, kogo spotkały problemy nie do przejścia, wspomina ten zimny wiatr od dołu.

Więc i ja się zatrzymałem. Myślę teraz jak zawiązać się w ratowniczym stylu i zejść mimo tego, co łzawi mi oczy. Innej drogi nie ma, da się jedynie środkiem...

wtorek, 18 grudnia 2007

Podcięty

Chociaż mam straszny bauagan pomiędzy poduszkami, dają mi wgnieść się i czuć na miejscu niemal przez pół mojego życia. Deszcze, przepaście, fusy które nie chcą opaść z wierzchu kawy, zbierane do miseczki po jogurcie truskawkowym Bakoma. Dwa dni temu dowiedziałem się, że też ciężko będzie mi osiąść.

I tylko myślę znów, kto udzieli mi swojego czasu aby przewieźć moją połowę życia w miejsce nowe, obce, za drogie...

czwartek, 29 listopada 2007

Wypadl mi alt

Nie wiem dlaczego, lecz na klawiaturze z szybkim mostkiem wyparowaly mi polskie kreskowane esy, u zamkniete i masa zanikajacych i tak nosowek. Nie wiem jak poradzic sobie z ta epidemia, ktora szczesliwie nie da sie zarazic przez dotyk. Chociaz ludziom wszystko to tez zanika.

Wzajemnie wciskaja sobie nieznane skroty na glupote. Potem, jezeli czegos nie przeczytasz, nie da sie wrocic...

poniedziałek, 26 listopada 2007

Niebieskie wogi...





czwartek, 22 listopada 2007

To wszystko jest drugorzędne

To wszystko tamto, w tym nie pamiętam, czym jest tamtego cień. W poczwarce tego, o tamtym nie mówiąc nawet, bo nie warto?

Trzy rzędy tamtych wspomnień, cztery tych dwóch najazdów na mieszki włosowe. Od tego, do tamtego oddechu, trzymają się niesiwie, rosną długie i tam ciągną, gdzie tutejszy się snuje dym. I duszno tu, i tak bardzo chciałoby się tam zmierzyć, na ile wierzyć w tamtą wolność.

Nasłuchuję tu, co tam słychać jak na dłoni.

wtorek, 20 listopada 2007

Na prędce, u ostrza rozumu

Kiedy on robi zdjęcie nadziurkowanego przedramienia i z nutą nostalgicznych ujarzmień kreuje siebie jako dekadenta, ja dostaję gorączki i coś mi tam paruje u góry. Proszę Cię, najdroższy mój islandzki kolego - szkoda igrać ze śmiercią, nawet jeżeli w ten sposób żartem opisać próbujesz pobieranie krwi.

Dlatego nie zgrzytam zębami, żeby wam wszystkim pomóc.

środa, 7 listopada 2007

Szczęśliwie i wielce, to nie o nas...



Biegną drogi dwie
Zbyt prędko
by się spotkać
Zbyt kręte
Zanadto zasmucone
by skojarzyć

~Inka~

sobota, 3 listopada 2007

Yerba Mate Resurrection

czwartek, 1 listopada 2007

Na razie nie ma mowy o kontynuowaniu życia

Nikt niczego na siłę przedłużać nie będzie. Przynajmniej na najbliższy czas trzeba zaimpregnować trochę chuci w torebki foliowe, jedna daleko od drugiej. Trzy dni napięcia i rozwiązanie, problemu na szczęście, co nie dawał zmrużyć myśli.

Ludzie mówią, że w tym wieku ciężko dostać wrzodów. Mam już całą wrzodową grzybnię, która rozrasta się i nie chce przestać. Wilgotno tam ma i ciepło jak nigdzie indziej. To jakoś nie chce mi przejść...