W jego okularach nie było widać nic. Nic to, że patrzył przez nie ludziom głęboko w oczy. On nic z tego nie miał. Oni - dłużej zatrzymywali wzrok. Kontakt taki nazwać moglibyśmy idealnym.
Oczy to jedyna część twarzy niezdolna do wykonania sztucznej miny. Dlatego myślę że cię znam? Dlatego wiem kiedy kłamiesz...
cztery, pięć, sześć, siedem, osiem... dwa, trzy, cztery... zapomniałem się i przyśniłem koniec świata zagryzłem powieki, a wyciągnięta ręka złapała cię końcówką palca uścisk był silny, tak mocny, że przestałem się martwić wirującymi odpryskami księżyca
Palone, Martina, Skandynawia, w planach przejazd przez Kraków w Bieszczady, bez szczoteczki do zębów bo to mało spontaniczne. Spokój...
"Fajnie mieć gromadę kotów. Jeśli czujesz się źle, po prostu patrzysz na koty i czujesz się lepiej, bo one wiedzą, że wszystko jest jak jest. Nie ma się czym podniecać. Po prostu wiedzą. Są zbawicielami. Im więcej masz kotów, tym dłużej żyjesz. Jeżeli masz sto kotów, będziesz żył dziesięć razy dłużej niż gdybyś miał dziesięć. Któregoś dnia zostanie to odkryte, a wtedy ludzie będą mieli po tysiąc kotów i będą żyli wiecznie. To naprawdę niedorzeczne." Bukowski
Drugi raz usłyszałem, że miłości nie ma, że jest przyjaźń, że wszystko się skłębiło i nie chce się rozkłębić. Gdyby w to wpuścić kota rozgryzłby pewnie zagadkę bycia razem. A tak furtki są zamknięte i nażreć się mogę tylko zawartością czerwonej skrzynki na listy.
A tam zaklejone krzywym znaczkiem leżą przemiany, obietnice i nadzieja. Tak wielka, że z jej środka eksploduje miłość i otacza barłóg przyjesienny. Ale nie wchodzi do środka. Jest zbyt chciwa, chciałaby też być kochaną.
I can`t take my eyes off of you.
Myślałem, że nie będę żadnym z bohaterów Closer. A teraz... jestem wszystkimi.
Gdybyś znów stanęła w progu, ze śniegu pewnie bym cię otrzepał i dziękował sam nie wiem komu. Chociaż...
... powiem ci, nie za wcześnie. Za to wcześnie powiem ci, gdzie ono jest. Gdzie było. To, czego nie możesz ugryźć, nie możesz złapać. To, czemu nie możesz się przyjrzeć, siedzi tam na krztynie zdrowego serca.
I nigdy nie będziesz wiedziała po co. I nigdy nie spróbujesz, czy warto to smakować. Zdławić głód będzie najciężej, ale dlatego tu jestem. Więc tylko zadzwoń, a ci podam...
Powracam więc do apodyktyczności. Weź się w garść. Się zbierz cały w rękę i zanieś się na Rysy. Tam se przysiądź, zrelaksuj na dwa, trzy dni i zejdź do ludzi. Do tramwajowych ocieraczy.
Tam akapitem zamknij wszystkie pytania, i trzaśnij drzwiami jeśli ci wyjdzie. Spokojnie, weź się w garść. Się zbierz, grafomanie, wśród analfabetów. Się uspokój i poddaj kartce na czerwonej rurze.
Uwięzić się nie dać, czekając na srebrne kawałki przyklejone do obfitej kuli jest trudno. Na ścianach refleksy, zdies czarne ściany. Umiera on, znajduje go ktoś, gdzieś piszą, uchem znajdą, przelecą okiem i knuj tu teraz po co to wszystko.
Gdyby wszyscy wierzyli w moc, byłoby mocarnie.
Ale coraz łatwiej schodzą termometry, coraz częściej brakuje polopiryny. Przekaz się gubi, SETI śledzi doprowadzając do obłędu. Kalecy jesteśmy. "Dobry robaczek, dobry robaczek..."
Analizując wszystko to, co powiedział do mnie ten człowiek z drugiego piętra (imienia nie znam), powinno być w porządku. Smutną miał twarz. Smutek wyciekał mu spod ledwo otwartych powiek. I co on sobie myśli? Że mu zaufam, uwierzę? Że wyjdę spod tej garstki zgniłych liści posypanych solą? Bujać to my panie!
Gdzie jest wzór na to żeby się układało? - Musisz zwolnić, gubisz to...